|
|
|
Historia Zboru "Dom Boży"
"Dom Boży" jest zborem macierzystym Kościoła Bożego w Chrystusie.
Jego początków szukać należy w ruchu przebudzeniowym dziejącym się na kresach wschodnich przedwojennej Polski. Założycielem Zboru była mieszkająca w Pińsku (obecnie Białoruś)
rodzina Dawidowów, która po zakończeniu II wojny światowej (zgodnie z zarządzeniem władz b. ZSRR)
przeniosła się do Polski. Założyciel Zboru Pastor Bolesław Dawidow włączył się w działalność
charyzmatycznego nurtu kościoła na terenie naszego kraju.
Ze względu na ówczesne uwarunkowania polityczne i ustrojowe prowadzona przez
niego działalność uznawana była za nielegalną, a pastor B. Dawidow i jego
rodzina byli inwigilowani i prześladowani przez peerelowskie służby
bezpieczeństwa. Miały miejsce rewizje, zamykanie i pieczętowanie
części pomieszczeń w mieszkaniu używanym na spotkania, aresztowanie i wiele temu podobnych działań.
Nie bacząc na przeszkody zbór rozwijał się i wzrastał. W mieszkaniu pastora Dawidowa spotykała się
coraz większa grupa chrześcijan.

Doszło do tego, że na nabożeństwo niedzielne przychodziło ponad 90 osób.
Pożyczaliśmy wszystko, co nadawało sie do siedzenia od sąsiadów w całym domu, a zdarzało się,
że i tak część osób stała w przedpokoju, a nawet na schodach.
Koniecznie trzeba było pomyśleć o wynajęciu sali. Zaczęliśmy spotykać się na parterze domku we Włochach.
To był dobry krok. Zbór rozkwitał - przychodziło coraz więcej ludzi - jakby stęsknionych za żywą Bożą obecnością. Odwiedzało nas wtedy również
wielu gości - z Gołdapi, Olecka, Kowali Oleckich, Białowieży, Hajnówki. Żyrardowa,... z całej Polski.
Dziś są tam samodzielne zbory Kościoła Bożego w Chrystusie.
W tym czasie wydarzyła się jeszcze jedna bardzo ważna rzecz - po latach oczekiwania w dniu 27 lutego 1988 roku.
W dniu rejestracji, oprócz Zboru "Dom Boży" na terenie Polski były to tylko 3 inne społeczności Kościoła Bożego w Chrystusie.
Dzisiaj jest ich ponad 50 na terenie całego kraju (patrz: KbwCH w Polsce).
W czasach PRL, w których rozpoczynaliśmy
działalność kościoła, nikomu nie było łatwo.
Ciężko było zarejestrować kościół czy stowarzyszenie, ale równie ciężko było po prostu żyć.
Ludziom brakowało wszystkiego. Korzystaliśmy wtedy z pomocy chrześcijan z Zachodu
i w miarę możliwości dzieliliśmy się z innymi: szpitalami, domami dziecka, podopiecznymi instytucji społecznych
ludźmi chorymi na cukrzycę, osobami niepełnosprawnymi - z wszystkimi, którzy chcieli i potrzebowali pomocy.
W pewnym momencie miejsce we Włochach skończyło się. Przenieśliśmy się
do centrum Warszawy i przez kolejne 2 lata spotykaliśmy w sali wynajmowanej
w Domu Kultury przy ulicy Senatorskiej.
Wreszcie wydarzyła się rzecz cudowna. Zakupiliśmy budynek przy ulicy Ząbkowskiej.
Koniec tułaczki. Mieliśmy własne miejsce.
Nasze szczęście trwało siedem lat - złotych lat - zbór rozkwitał.
Było nas coraz więcej, nie mieściliśmy się - w pewnym momencie
musieliśmy organizować dwa niedzielne nabożeństwa.
Nie odpowiadało nam to jednak - w niedzielne przedpołudnie chcieliśmy
spotykać się wszyscy razem, na wspólnym nabożeństwie. Postanowiliśmy,
że będziemy na ten jeden dzień w tygodniu wynajmować dużą salę. Znaleźliśmy odpowiednie
pomieszczenia w Domu Kultury na ulicy Próchnika.
To było dobre posunięcie, tym bardziej, że wkrótce straciliśmy budynek na Ząbkowskiej.
Nasza wędrówka rozpoczęła się na nowo.
Nasz czas na Ząbkowskiej był trudny, ale naprawdę dobry i pozostawił owoc.
W tej okolicy powstała mała społeczność - filia kościoła, która do tej pory trwa i rozwija się
wykonując Bożą wolę.

Z budynku,
w którym mieścił się nasz kościół zostało tyle.
Znów musieliśmy wyruszyć w drogę. Przez jakiś czas, w okresie 1997-1998 r., spotykaliśmy się w Społecznym Domu Kultury na Żoliborzu, potem w latach 1998 - 2000 r. - w Szkole Podstawowej nr. 166 na ulicy Żytniej,
a od 2000 roku w Ośrodku Kultury im. Stefana Żeromskiego w Dzielnicy Wola przy ul. Obozowej 85.
W tych miejscach w każdą niedzielę na nabożeństwie wspólnie modliliśmy się i wielbiliśmy Boga,
ale podejmowaliśmy także wiele różnorodnych inicjatyw na terenie miasta i - szerzej - Polski.
Były to działania o charakterze ewangelizacyjnym: spotkania, happeningi, przedstawienia, marsze,
koncerty... .
Pamiętnym wydarzeniem był zorganizowany w 1992 r. "Marsz dla Jezusa".
W tym samym roku zaprosiliśmy do współpracy Młodzież z Misją, która pomagała nam w głoszeniu Dobrej
Nowiny także przez kilka następnych, trudnych dla Polski lat.
Pomagali nam także inni chrześcijanie z krajów zachodniej Europy czy Stanów Zjednoczonych.
Korzystając z ich wsparcia mogliśmy uświetnić organizowane przez nas imprezy ich występami.
Mogliśmy także reżyserować przedstawienia dorzucając własne pomysły do gotowych scenariuszy,
wykorzystując własnoręcznie wykonane, ale głównie te darowane stroje i lalki.
Poniższe zdjęcia pokazują dwa zrobione przez nas przedstawienia: "Miłosierny Samarytanin"
i "Zagubione przypowieści".
Korzystając z tego, że mamy wielu dobrych muzyków organizowaliśmy koncerty ewangelizacyjne.
Nasi biznesmeni w restauracjach organizowali spotkania zachęcające znajomych do bliższego poznania
Jezusa.
Po odbytym wcześniej szkoleniu udzielania pierwszej pomocy organizowanym przez Wielką Orkiestrę
Świątecznej Pomocy, pomagaliśmy Boanerges głosić dobrą nowinę o Chrystusie na Woodstocku.
|
|